Znow ta sama pustka.
Siadam, wlaczam komputer, lacze sie z internetem, wlaczam przegladarke, wpisuje www.wordpress.com, klikam new post…. i koniec.
Nie mam pojecia co napisac. Siedze tak po kilka godzin i zastanawiam sie, co jest wazne. Co umiescic w nowym poscie.
To taka niemoc, napelnia moja glowe i daje poczucie bezradnosci. Nie chce mnie puscic, bo wie, ze jestem slaba.
Jak zwalczyc taka niemoc? Potrzebna jest jakas odmiana, zmiana otoczenia, sytuacji, jakis silny naplyw emocji.
Taaak, emoocje.
W sumie nie dziwie sie sobie. Nie mam juz geografi (ktora jest znienawidzonym przedmiotem w mojej szkole, kazdy boi sie wejsc do sali, bo zaraz zostanie zlinczowany przez nauczycielke) biologi, rownie stresujacej…. w ogole nie mam stresujacych przedmiotow juz. I tak smutno, ide do szkoly na 9, mam 3 lekcje, wracam przed 12…
Tak jak dzisiaj - podstawy przedsiebiorczosci, polski i wychowawcza. To jest tryb stresujacy ? Zero przezyc, zero emocji.
No chyba ze w czwartek na francuskim… klasowka z czasu imparfait. Jak ja nawet nie wiem jak sie po francusku przestawic. Taka historia.
Teraz juz wiem, czemu mam taka niemoc. Jednak szkola dodaje emocji w moich pracach, dodaje takiej nutki stresu wieczorem, kiedy to przypominam sobie ze na drugi dzien ma byc sprawdzian…
Matura? Nie stresujesz mnie. Zaczniesz mnie stresowac dopiero w kwietniu.
Zestreesuuj mnie.
